Najbardziej lubiana zawartość - Forum

Skocz do zawartości


Najbardziej lubiana zawartość


#702 Plany i marzenia na 2014

Napisane przez jacek50 w 02 January 2014 - 08:42 AM

Pozdrawiam Was :) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

 

Ja chciałbym w tym roku beiegać 1 godz. bez przerw, mam 56 lat, biegam już 10 tygodni, jestem po wykonaniu planu biegowego, biegam ok. 30 min. co drugi dzień i bardzo się z tego cieszę - Jacek :)




#370 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez Beata w 11 November 2013 - 10:19 PM

:D Bieg Niepodległości ukończony !!  w czasie 53:08  !!

jestem mega  szczęśliwa :)

Teraz trochę źle się czuję ale mam nadzieję ,że do jutra przejdzie

Dobranoc

 

B.




#661 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez ania74 w 11 December 2013 - 03:42 PM

Alex, te buty też są czaderskie :).

A teraz uwaga, achtung i werble :D . Tak! Mam pierwsze 30 mnut ciągłego biegu za sobą :P. I wcale nie planowałam tego na dziś (bo jestem w czwartym tygodniu trenigu). Tak jakoś samo wyszło. Zmieniłam trasę (szukam mniej błotnistej polnej drogi) i po 30 minutach interwałów musiałam wejść na odcinek chodnika między ludzi. Jakoś tak głupio mi było iść między nimi taka zasapana, więc stwierdziłam, że jeszcze chwilę potruchtam. I z tej chwili zrobiło się 10 minut, potem chciałam sprawdzić jak będę się czuła po 15 minutach, i nagle okazało się, że do 30 minut zostało mi tylko 5 :D . Sama do siebie zaczęłam się śmiać. Jeszcze miesiąc temu dwie minuty, to było coś. A teraz? Pobiegłam do końca i czułam się jeszcze całkiem, całkiem. W sumie gdyby nie końcówka trasy i dobre miejsce na rozciąganie, to pewnie jeszcze chwilę bym pobiegła. Czyli jednak da się :wub: . Wiem, że Wy to już dawno sprawdziliście, ale gdyby dołączył do nas ktoś nowy, to ja potwierdzam. To wbrew pozorom łatwiejsze niż na początku się wydaje. Pozdrawiam szczęśliwsza niż zwykle :)

ps. I chyba nie przegiełam, bo w sumie cały trening wydłużył mi się zaledwie o 10 minut. Mam więc nadzieję, że strasznych zakwasów nie będę miała.




#652 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez Alex w 09 December 2013 - 09:02 AM

:( :( :( Normalnie mam biegową flautę :( :( :(

 

Od środy nie zrobiłam ani 3 metrów :(

Jestem tak wkurzona, że aż mnie nosi. Wczoraj po powrocie do domu szybciutko wszystko poogarniałam, przebrałam się i tylko czekałam, aż mąż zabierze córcię do kąpieli żebym mogła na spokojnie wyjść z domu. Wprawdzie lał deszcz ale w ogóle mi to nie przeszkadzało. Nawet jakby była burza z piorunami to bym poszła.

 

Niestety natura po raz kolejny ze mną wygrała. Wiecie, że nie odpuszczam łatwo. Ale to co zastałam na ulicy po prostu zmusiło mnie do powrotu. Na warstwę śniegu napadał deszcz i zrobiła się szklanka. Było tak ślisko, że nie mogłam iść a co dopiero biec L Moja frustracja osiągnęła krytyczny stan. Autentycznie byłam i jestem wściekła. To chyba już jakiś pierwszy stopień uzależnienia i jednocześnie moja pierwsza przerwa od 2 miesięcy. Dokładnie w czwartek stuknęło mi 2 miesiące i od czwartku nie biegam L Przysięgam, że jak dzisiaj nie wyjdę to chyba oszaleje.

 

Basia tak strasznie Ci zazdroszczę tej wczorajszej dychy – PIĘKNY WYNIK ! SZCZERZE GRATULUJĘ!

 

Miki super, że wróciłeś po rekonwalescencji. Nie wiem jak wytrzymałeś te 2 tygodnie ale podziwiam.

 

Beata biegałaś na urlopie? Przyznaj się ;)

 

W trakcie mojego światecznego szopingu natrafiłam na wyprzedaż kurtek przeciwdeszczowych Nike. Kupiłam ten model

 

http://www.ebay.co.u...=item3cc52e1be2

 

za 79 zł. Kolor mega żarówa ale niestety wyboru nie było - przynajmniej będzie mnie widać ;) Jak już przetestuję dam znać czy wrato.

 

motywator_529eec30270688.79719249-600x41




#630 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez Alex w 28 November 2013 - 07:54 PM

Kurcze napisałam posta i się nie dodal :( tak wiec jeszcze raz ale krócej bo zaraz muszę schodzić na kolację.

Dało się pobiegać bo hotel jest przy promenadzie i zrobilam na niej 9 km. Najlepsze jest to że mialam długie skarpetki na nich leginsy a i tak pomiedzy moimi palcsmi bylo pelno piasku dodam że nie biegalsm po plaży tylko po promenadzie ale troche wialo :)
Sorry za błędy ale pisze z telefonu i mi ciężko :)

POZDROWIENIA Z KOLOBRZEGU :)


#603 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez Alex w 24 November 2013 - 09:49 PM

Poszło 10 km :) Jestem totalnie szczęśliwa :)


#590 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez Alex w 22 November 2013 - 08:34 AM

Miki uśmiałam się :) chociaż Tobie pewnie nie do końca było do śmiechu ;)

 

Wogóle to dzięki za miłe słowa po moim ostatnim poście - JESTEŚCIE WIELCY! W życiu bym nie pomyślała, że obcy ludzie będą umieli mnie tak pozytywnie nakręcać.

 

Dzisiaj śmigam prosto po pracy. Bez spiny, bez planu, w pola, tam gdzie mnie nogi poniosą ;)

 

Życzę Wam udanego i rozbieganego weekendu albo dla odmiany pełnego relaksu i regeneracji :D

 

Miki to z dedykacją dla Ciebie ;)

 

motywator_51ee865bd5a9a0.42433021-600x42




#588 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez miki_110 w 21 November 2013 - 10:59 PM

Dzisiaj pobiegłem sobie jak zwykle... tzn. syna zawiozłem na trening, przebrałem się w ciuszki, lekka rozgrzewka i let's go!

... przez 3/4 treningu wszystko było świetnie.... aż tu nagle .... wybiegł pies. No cóż biegałem na wsi i pies nie jest niczym nadzwyczajnym, ale uruchomił mi się taki mechanizm w głowie: ja biegnę - on biegnie - on pomyśli że uciekam ------ i będę musiał zacząć uciekać!

hmmm.... piesek biegł za mną, przystawał na siku, potem mnie gonił i znowu truchtał za mną, w końcu z lekka zwolniłem piesek mnie wyprzedził i ... ja biegłem za nim. W sumie fajne doświadczenie.

Niby się psów nie boję, sam mam owczarka niemieckiego i jest kochany i wspaniały, ale wiem doskonale, że piesek bez nadzoru puszczony luzem może być nieobliczalny.

Dobrej nocy dla wszystkich!




#584 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez Alex w 21 November 2013 - 08:47 AM

Nie no macie rację i tak w sumie to mi nawet o to chudnięcie nie chodzi bo jak pisałam odkąd zaczęłam waga ani drgnęła ale ciało się zmienia. Miałam raczej na myśli to, że jeśli:

"Po 2-3 miesiącach efekt odchudzania będzie malał w oczach. Nastąpi tzw. pełna adaptacja mięśni na wysiłek" to ja to zinterpretowałam tak, że nastąpi jakiś tam regres. Że ciało tak sie przyzwyczai do tego biegania, że zacznie wracać z powrotem do stanu " z przed" pomimo stałych treningów i niezmiennej diety bo to bieganie będzie dla niego standardem? Ale chyba tak nie jest co? Kurczę to by była lipa. A co w sytuacji kiedy nagle przestaniemy biegać i dostarczać mięśnią ten stały wysiłek? Wczoraj normalnie w panice zaczęłam robić interwały :) :) :)

 

A wogóle to chciałm Wam powiedzieć, że doszłam do wniosku, że muszę sobie w głowie poprzestawiać bo za bardzo zaczęłam cisnąć na wynik i zwyczajnie przestaje mi to sprawiać frajdę. Zamiast dumy z siebie zaczynam czuć przygnębienie

że nie biegnę 10 km poniżej godziny (że wogóle nie biegnę 10 km),

że jestem wolna i takie tam.

Wiecie co? Kryzysik mnie dopadł a ambicja przerosła, bo taka juz jestem. Nie chodzi o to, że nie chce mi się biegać tylko, że od jakiegoś czasu mam do tego złe podejście No i wczoraj po powrocie zaczęłam się zastanawiać nad tym, że kurczę przecież ja nie jestem sportowcem, że nie szykuję się tak naprawdę do żadnych zawodów (nie muszę tego robić chyba, że będę chciała), że jak założę sobie, że co drugi dzień chcę przebiec 8 km i zamknąć się w godzinie to też będzie niezłe wybieganie. No i chyba wogóle przestanę liczyć te kilometry i się schizować bo nie o to tu chodzi co nie? Ma być frajda i przyjemność a nie ciagłe wyrzuty sumienia. Bo dochodzi do tyego, że wracam po 55 minutach i wcale się nie cieszę bo albo nie było 60 minut albo było 8,7 km a 9 km. Wiem porąbane. Mam tego świadomość a to już coś. Obiecuję nad sobą pracować. Ale musiałam się wygadać bo komu jak nie Wam? :)

 

PO PROSTU BIEGNIJ!!!

 

motywator_52779e02402218.23613429-600x80

 




#387 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez miki_110 w 13 November 2013 - 07:22 PM

dzisiaj było fajnie:interwały 5 minut biegu / 2,5 min marszu - miały być 4 serie ... ale jakoś tak wyszło 5 serii. Tak przy okazji znalałem na mojej aplikacji (biegam z aplikacją NIKE +) informację o przewyższeniach terenu. I okazało się że różnica wysokości na mojej trasie to 58m.

 

pozdrawiam wszystkich




#339 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez Basia w 07 November 2013 - 10:35 PM

Witam po przerwie i wracam do żywych i aktywnych biegaczy :) Nareszcie trafiłam na rozsądnego doktora , który powiedział ,że mam biegać i nie słuchać lekarzy ,którzy twierdzą inaczej :) Mój kręgosłup to wytrzyma. Zatem wracam do regularnych treningów, tak jak wcześniej co drugi dzień. Zaczęłam już dziś , bo po co czekać i tak spokojnie wieczorkiem zaliczyłam 35 minut ciągłego biegu. Jestem bardzo zadowolona , bo uważam ,że po miesięcznej przerwie to super ( albo sama siebie oszukuję hihi) Dzisiaj pierwszy raz też spotkałam biegające osoby w moim miasteczku. Mijałam pewnego pana, który męczył się bardzo i było widać jak walczy sam ze sobą. Patrząc na niego ucieszyłam się ,że ten etap mam już dawno za sobą. Zatem biegamy kochani :) każdy na miarę swoich możliwości , a będzie tylko i wyłącznie lepiej :)




#335 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez Alex w 07 November 2013 - 08:35 AM

Witam :) Każdy dzień w pracy rozpoczynam od naszego forum - mam nadzieję, że szef nie sprawdzi statystyk ;)

 

Miki dziekuję :rolleyes:  Normalnie dodałeś mi tym komplementem skrzydeł na dzisiejszy trening :)

 

Beata wierzę, że 52 metrowe wzniesienie to nie błahostka. Jak idę biegać po drogach gruntowych gdzie są zaledwie lekkie wzniesienia i potem wybiegam na płaski asfalt to mam wrażenie jakby zdjeli mi z nóg 50 kg :)

 

Ania nawet się nie obejrzysz jak zaczniesz biegać ciągiem. U mnie fitness bez watpienia był świetną podstawą dlatego może to tak szybko poszło ale początki naprawdę nie były łatwe. Ja startowałam wg. planu 6 tygodniowego, który miał mi zapewnić 30 minut ciągłego biegu. Poszło szybciej ze względu na ten kardio fitness ale jestem pewna, że za 2-3 tygodnie u Ciebie i Mikiego będzie mega progres. Zresztą u Mikiego już jest.

 

Wiecie, że są ludzie, którzy nie biegaja na co dzień (mój mąż, moja kuzynka) a potrafią wyjść z domu i tak dla fanu przebiec 8-10 km? Normalnie uważam to za totalną niesprawiedliwość. Fakt, że są to osoby, które od najmłodszych lat były aktywne fizycznie ale i tak nie mogę wyjść z podziwu, że poprostu wychodzą z domu i biegną. O co tu chodzi? Mój mąż wręcz mnie irytuje tym, że biega ze mną dla towarzystwa raz w tygodniu czasami jak mu się nie chce to rzadziej a jak już wychodzimy to sprawia wrażenie jakby to robił całe życie. Ehhh... jeszcze mu pokażę :) Zresztą i tak robi wielkie oczy na to jak mi idzie po miesiącu, bo do tej pory miał mnie za rzadziaka :D

 

Jeżeli chodzi o częstotliwość ja biegam co 2 dzień i się tego trzymam. Miałam kilka treningów dzień po dniu ale za każdym razem była to walka z samą sobą. Z drugiej strony Beata biega codziennie i jest jej z tym świetnie. Wydaje mi się, że to chyba rzecz indywidualna. Akurat teraz przypadnie mi trening dzień po dniu czyli dzisiaj i jutro (w sobotę mam gości) więc zobaczymy jak mi pójdzie piątkowy.

 

A jeśli chodzi o piszczele to też je czasami odczuwam. Nie nazwałabym tego zakwasem ale wiem, że są :)




#698 Plany i marzenia na 2014

Napisane przez Martinez w 31 December 2013 - 02:52 PM

- wyleczyć całkiem lewego achillesa

- dwie dziesiątki z córką (no dobra, jedna)

- 4 ćwiartki irona z biegiem poniżej 50 min. (no dobra, 55 min)

i jak starczy sił to półmaraton na zwieńczenie sezonu :lol:


  • Duszek, Beata i jacek50 lubią to


#569 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez Basia w 18 November 2013 - 11:13 PM

miki_110 gratulacje dla syna i dumnego taty super :) a Ty niczym się nie przejmuj , bo wszystko nadrobisz. Te dwa dni to nic takiego :) A Twój doping i wsparcie dla syna bezcenne :)


  • Beata, miki_110 i ania74 lubią to


#564 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez miki_110 w 18 November 2013 - 10:19 AM

A u mnie kęska :( od piątku do niedzieli byłem z synem na zawodach sportowych i dwa moje dni treningowe zawalone. aż się z tym źle czuję, cholera!

Ps.

pocieszeniem jest chociaż to że syn dwa medale przywiózł i mam w domu Vice Mistrza Polski! - to jest bezcenne!


  • Beata, Basia i ania74 lubią to


#386 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez Beata w 13 November 2013 - 04:58 PM

Witajcie

Ja niestety nic wam nie doradzę bo ćwiczę -raczej intuicyjnie

Przez pierwsze 2 miesiące biegałam 3razy w tyg i tylko w lesie

(obawiałam się krytyki) .Później zaczęłam biegać zawsze jak

mi się  chciało z reguły co drugi dzień a od połowy lipca co

dziennie za wyjątkiem piątków i niedziel (w niedziele tylko

jeżeli są jakieś zawody)

I tak jest do tej pory biegam 5 x w tygodniu, chyba ,że źle się czuję

to nie robię nic na siłę- jak się czuję dobrze to biegam godzinę a jak

jestem w słabszej formie to 30-40 minut.

pozdrawiam cieplutko.

 

B.


  • Basia, miki_110 i ania74 lubią to


#374 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez Alex w 12 November 2013 - 09:22 AM

Beata Gratuluję! Jesteś moja inspiracją. 10 km w 53 minuty na dzień dzisiejszy pozostaje w mojej sferze marzeń. Ale, że marzenia trzeba mieć pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że się na wiosnę spełnią.

 

Widzę, że Lidlowa bielizna rządzi :) Też kupiłam i 2 razy testowałam koszulkę. Bardzo fajna. Za 22 zł nie ma sie do czego przyczepić. Plecy mokre a ona na zewnątrz sucha.

 

Moje bieganie w trakcie długiego weekendu: piątek (nie pamiętam ile ale coś ok 53 minut), niedziela 6 km, poniedziałek 7,2 km. Dzisiaj dzień zasłużonej przerwy.

 


  • Beata, Basia i ilka lubią to


#337 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez ilka w 07 November 2013 - 03:21 PM

Muszę Wam powiedzieć drodzy Forumowicze, że to co czytam sobie tutaj od wczoraj, napawa mnie wielkim optymizmem :) Bardzo dziękuję! :)

 

Wróciłam do biegania po długiej przerwie. I co tu duzo mówić, pogoda nie jest wielce mobilizująca... I dziś dopadło mnie porządne przeziębienie :(

Biegam 4 razy w tygodniu i dziś jest ten dzień.... także.... :)

Pada deszcz, leje wręcz! Ale co tam! Pobiegnę! :)


  • Beata, miki_110 i ania74 lubią to


#331 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez ania74 w 06 November 2013 - 08:02 PM

Dzięki wszystkim za dobre słowo. No cóż, póki co dalej grzecznie codziennie maszeruję i biegnę świńskim truchtem. A o bieganiu bez zadyszki Alex i to przez 55 minut, to ja chyba mogę tylko marzyć i to jeszcze długo. Jak ty to zrobiłaś, że w miesiąc doszłaś do takiej formy? Ten fitness wcześniej, to chyba to. Beata, dzięki za wróżbę :). Muszę się Wam do czegoś przyznać: o tym, że biegam (dużo powiedziane), wiem tylko ja i Wy. Tak sobie wymyśliłam, że męzowi i synowi powiem dopiero, jak będę już przebiegała całą tą swoją trasę bez marszów i wypluwania płuc. A co, chcę się mieć czym pochwalić. Na razie więc nawet w domu nie mam jak  się ucieszyć, że dziś cały dystans zrobiłam jedna min. bieg, jedna marsz z tylko dwiema przerwami po trzyminutowy marsz.  Staram się jednego dnia podbiegać trochę dłużej, po trzy, cztery minuty, a następnego trochę mniej forsownie, wiecej marszów. I dziś miał być ten lżejszy, ale jakoś tak mi dobrze szło, że w sumie wyszlo prawie pół na pół:)
Pozdrawiam :)


  • Alex, Beata i miki_110 lubią to


#320 Jak zaczynać to zaczynać

Napisane przez ania74 w 05 November 2013 - 10:40 PM

Witam  :)

 wzięłam się za siebie i biegam ledwie ponad tydzień (próbuję raczej, czyli trucht-marsz-trucht). Na razie jestem tak dumna ze swoich codziennie lepszych wyników (już nie wypluwam płuc po 30 s truchtu, a dopiero po 3 minutachJ ). Weszłam na to forum, by mi było łatwiej się mobilizować, kiedy już mi się odechce. Mam nadzieję, że pomożecie mi troszkę, bo już macie (jak czytam) bardziej z górki :). Pozdrawiam biegających, nawet takich jak ja – truchtających.


  • Alex, Beata i miki_110 lubią to